Charlie Parker - jeden z głównych twórców bebopu

Bebop i hardbop – jazzowa rewolucja i jej młodszy brat

Połowa lat 40. XX wieku to okres prawdziwej rewolucji na jazzowej scenie. Era świetności big bandów zmierza ku końcowi, a na piedestał wchodzą młodzi i żądni zmian awangardziści z Dizzym Gillespiem oraz Charliem Parkerem na czele. Od tego momentu jazz już nigdy nie będzie taki sam jak kiedyś – zapoczątkowana została szeroko rozumiana era jazzu współczesnego.

Bebop – geneza i cechy

Big bandy zyskały szczególną popularność w połowie lat 30. XX wieku. Ich złoty okres trwał do początku drugiej wojny światowej. Późniejszy czas to już równia pochyła ku upadkowi. Przyczyniło się do tego wprowadzenie podatku od działalności muzycznej, strajk muzyków i przede wszystkim pojawienie się młodego pokolenia oczekującego „sążnych solówek”. Jednak to właśnie w big bandach poznali się wielcy reformatorzy jazzu okresu bebopu. Charlie Parker i Dizzy Gillespie grali wspólnie w orkiestrze Earla Hinesa w pierwszej połowie lat 40. XX wieku. Nieco później założony został big band Billego Eckstine’a, w którym poza wcześniej wspomnianą dwójką karierę zaczynali tacy giganci jak Art Blakey, Gene Ammons, Dexter Gordon, Fats Navarro czy Miles Davis. Ciekawym muzycznym przypadkiem okresu bebopu był Thelonious Monk. Wielu zalicza go do współtwórców tego stylu i wydaje się, że rzeczywiście należy go tak postrzegać, jednak tylko w kontekście rozwiązań harmonicznych. Stylistycznie Monk pozostawał poza głównym, bebopowym nurtem.

Swego rodzaju laboratorium bebopu był legendarny dziś nowojorski Minton’s Playhouse, w którym co poniedziałek odbywały się jam sessions. Już w połowie 1945 roku gotowe były nowe utwory, które zdefiniowały kształtujący się styl – m.in. Salt Peanuts czy Hot House. Bebop od swingu odróżniało w zasadzie wszystko. W nowej stylistyce było raczej niewiele miejsca na aranżacyjne zabiegi. Dominowały tria, kwartety oraz kwintety. Muzyka była szybka, ekspresyjna, dynamiczna i nastawiona na improwizację, która stała się sednem całego utworu (jednak bardzo rzadko sola grali perkusiści i kontrabasiści). Tematy grano unisono, a czasami nawet w ogóle. W trakcie jam sessions często zmieniano tonacje i harmonie utworów. Celem był możliwie jak największy przesiew „słabeuszy” i gra wyłącznie z najlepszymi muzykami.

Oczywiście bebop to nie tylko zawrotne tempa utworów i wirtuozerskie sola. Pojawiły się bowiem zupełnie nowe zabiegi harmoniczne i melodyczne. Na porządku dziennym było stosowanie alteracji (np. podwyższone i obniżone nony oraz kwinty). Muzycy bebopu wprowadzili także wcześniej nieznane substytuty czy harmonie bluesa (np. Blues for Alice). Innowacją było również stosowanie akordu półzmniejszonego. Pianiści na dobre odeszli od wykształconego w latach 20. XX wieku w Chicago stylu stride. Bardzo istotnym elementem zainicjowanym w okresie bebopu były skale bebpowe, które zwierają passing notes pomiędzy niektórymi składnikami poszczególnych skal. Okres bebopu zaczął upadać wraz ze śmiercią Charliego Parkera (1955). Wówczas też pojawiła się nowa stylistyka – hardbop.

Muzyczna ewolucja bebopu

Bebop w sposób naturalny wyewoluował i przekształcił się w hardbop w połowie lat 50. XX wieku na wschodnim wybrzeżu USA. Stylistyka ta była również odpowiedzią na uładzony cool jazz. Wielu znakomitych muzyków okresu bebopu na stałe związało się właśnie z hardbopem. Wśród nich znaleźli się tacy giganci jak Art Blakey, Sonny Rollins czy Dexter Gordon. Co ciekawe, wzloty karier odnotowywali muzycy okresu nowoorleańskiego. Było to jednak tylko chwilowe odrodzenie, które nie miało wpływu na dalszy rozwój jazzowej sceny.

Choć w hardbopie sednem utworu również były solówki, to do łask wróciły wartości aranżacyjne. Muzycy formowali się głównie w kwartety, kwintety oraz sekstety, a tematy rzadko kiedy grano unisono. Forma utworów uległa znacznemu rozbudowaniu – solówki grali również perkusiści i kontrabasiści, często spotyka się „czwórki” oraz „ósemki”. Co równie istotne, muzycy stosowali różnego rodzaju intra i outra. Stylistyka hardbopu była niezwykle zróżnicowana. Utwory tego okresu potrafią być ekspresyjne i nastawione na wirtuozerię, ale i relaksacyjne niemal jak cool. Przykładowo, Cannonball Adderley łączył wyraźny beat i bluesowe frazy, a Art Farmer czy Benny Golson byli nieco bardziej liryczni i łagodniejsi. Często powracano do korzeni jazzu, czyli do work songów, bluesa czy gospel. Szerokie pole do popisu mieli także eksperymentatorzy z Theloniousem Monkiem, Sonnym Rollinsem czy przede wszystkim Johnem Coltrane’em na czele. Najważniejszym zespołem tego okresu wydaje się być The Jazz Messengers Arta Blakey’ego, który stał się wzorcem hardbopowego brzmienia.

Konsekwencje bebopu i hardbopu

Choć bebop objął na początku swego istnienia właściwie całe środowisko, to jego panowanie trwało stosunkowo krótko. Już rok czy dwa po jego powstaniu zaczęły się rodzić tendencje do niego przeciwne z cool jazzem na zachodnim wybrzeżu USA na czele. Niedługo też było trzeba czekać na pojawienie się czegoś nowego na wschodnim wybrzeżu w postaci hardbopu. Konsekwencją tego okresu było całkowite podzielenie się jazzowej sceny, która poza względnie długim okresem fascynacji fusion już nigdy nie była jednolita.

Zdjęcie pochodzi z serwisu https://www.flickr.com

1 Gwiazdka2 Gwiazdki3 Gwiazdki4 Gwiazdki5 Gwiazdek (6 głosów, średnia: 4,67 na 5)

Loading...

O Mateusz Chorążewicz

Poza czynną działalnością muzyczną zajmuję się także prowadzeniem bloga o tematyce jazzowej, na którym znaleźć można wpisy z zakresu historii jazzu, recenzje płyt, relacje z wydarzeń i wiele innych. Jazz to nie tylko pasja ale przede wszystkim sposób na życie.

12 komentarzy w “Bebop i hardbop – jazzowa rewolucja i jej młodszy bratDodaj swój →

  1. Do tej pory jazz jakoś nigdy nie był w kręgu moich muzycznych zainteresowań, ale powoli się z tym osłuchuję odkąd związałam się z chłopakiem grającym na saksofonie, przede wszystkim jazz, a artykuły takie jak ten przybliżają i pozwalają lepiej zrozumieć taką muzykę. Prawdopodobnie już niedługo zajrzę tu ponownie, żeby poszerzyć swoją wiedzę.

  2. W moim rodzinnym domu nie słuchano jazzu, nikt z najbliższej rodziny też nie. Szukając wśród znajomych też nie dopatrzyłem się jego słuchaczy. Myślę , że do jazzu trzeba dorosnąć , dojrzeć , rozwinąć swoje zmysły. A ja tą muzykę kocham. Historia jazzu jest bardzo obszerna i zarazem zdumiewająca. Jest to bardzo interesujący artykuł.

  3. Bardzo ciekawy artykuł. Od czasu do czasu słucham jazzu, ale nigdy nie interesowałem się jego rozwojem i ewolucją. Artykuł jest przyjemny do czytania, gdy skończyłem go czytać to żałowałem, że jest taki krótki 😉 z chęcią przeczytał bym więcej

  4. Ta muzyka towarzyszyła mi od dzieciństwa… Rodzice kochają jazz, więc automatycznie i ja byłam „skazana” na tę muzykę już od najmłodszych lat. To niesamowite, jak bardzo można się z nią utożsamić, pokochać. Dziękuję za piękny artykuł. Warto wiedzieć, czego się słucha, nie tylko zagłębić się w melodię, w „duszę” utworu, ale znać historię całego muzycznego gatunku.

  5. Uwielbiam takie artykuły! Kocham te klimaty, ale większości nie wiedziałam. Do tego rewelacyjne kawałki. Dziękuję!

  6. Nie spodziewałam się, że można aż tak rozpisać się na temat rewolucji jazzowej. Szczególnie fajne są te wstawki muzyczne do przesłuchania między tekstem i historycznymi faktami. 🙂

  7. Bardzo ciekawy artykuł. Lubię jazz, często chodzę na jazz sessions lub boiler room z muzykiem jazzowy, jednak nigdy nie podchodziłam do tematu od strony historycznej czy technicznej. Teraz powinnam lepiej odróżniać style. Poza tym mój bliski znajomy pragnie uczyć się saksofonie, to podeślę mu artykuł, aby mogł się dokształcić na temat interesujących go trendów w muzyce. Dzięki!

  8. Jak dla mnie najgorszy typ muzyki jaki istnieje na świecie. Dobrze napisane, że ich lata to 30 i 40, na całe szczęście słychać tej muzyki coraz mniej. Z tych wszystkich muzyków kojarzę tylko Art Blakey i chyba większość Polaków tak ma.

  9. Nie wiedziałam że coś takiego jak bebop i hardbop istniało. Mnóstwo rewolucji jazzowych – jestem pod wrażeniem tego artykułu. Mam nadzieję, że pojawi się tutaj jeszcze więcej felietonów bym mogła pogłębiać swoją wiedzę na w/w temat. Zmiany wszędzie z czasem nadchodzą i szkoda że nie można powrócić do tego co było wtedy oryginalne.

  10. Jazz to gatunek do którego bardzo często wracam. Miłość do tego gatunku muzyki zaszczepił u mnie mój nieżyjący już niestety dziadek. Mam bardzo duży sentyment do starych, jazzowych kawałków, wracam wspomnieniami do dziadka, do tego jak siadaliśmy wieczorem i słuchaliśmy bardzo dużo płyt..

  11. Pokergirl ja też nie wiedziałam, że coś takiego jak bebop i hardbop istniało ( no i w sumie istnieje :P). Ale widocznie jazz nie jedno ma imie. A co do wracania do tego co było, to się nie zgadzam. Każdy nurt muzyczny się rozwija i przekształca w coś nowego. Dzięki temu mamy taką różnorodność w muzyce :). Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *