Rozwój jazzu w Chicago

Rozwój jazzu w Chicago i Nowym Jorku w latach 20. XX wieku

Jazz pojawił się Chicago i Nowym Jorku w wyniku migracji muzyków z Nowego Orleanu pod koniec pierwszej dekady XX wieku. Związane było to m.in. z zamknięciem nowoorleańskiej dzielnicy czerwonych latarni – Sotryville. Wszyscy najważniejsi muzycy jazzowi Nowego Orleanu z Luisem Armstrongiem i Sidneyem Bechetem na czele rozjechali się właśnie do tych dwóch miast, w których następował dalszy rozwój muzyki jazzowej. Dziesięciolecie to jest również określane jako Jazz Age.

Chicago

Było miastem o kluczowym dla jazzu znaczeniu w latach 20. XX wieku. To właśnie tutaj działali tacy muzycy jak  Louis Armstrong, King Oliver, Jelly Roll Morton, Jimmie Noone czy też Johny Dodds. Zasadnicza koncepcja jazzu w Chicago była podobna do muzyki nowoorleańskiej, jednak całość została lekko odświeżona. Przykładowo, poszerzono instrumentarium. Pojawił się saksofon oraz skrzypce. Częściej zaczęto także sięgać po kontrabas. Istotnym elementem jazzu chicagowskiego był rozwój tej muzyki wśród białych wykonawców – biały jazz w końcu zaczął kształtować swoją tożsamość za sprawą takich artystów jak rozpoczynający swoją wielką karierę Benny Goodman (później okrzyknięty Królem Swingu) czy Bix Beiderbecke, który był tak samo wielką legendą jak Buddy Bolden za czasów jazzu nowoorleańskiego. Chicago pozostało stolicą jazzu do czasu Wielkiego Kryzysu w 1929 roku.

Nowy Jork

Lata 20. XX wieku w Nowym Jorku to przede wszystkim bardzo głęboko posunięty rozwój fortepianu jazzowego. Tuż po I Wojnie Światowej muzycy tego miasta wykształcili swoje własne, indywidualne podejście do jazzu oparte na rigtime’owych liniach basowych. Szkoła ta nazywała się Harlem Stride – wirtuozerski, orkiestrowy, bardzo rytmiczny styl solowej gry na fortepianie. Cechą charakterystyczną Stride’u był ruch lewej ręki, która skacze z dolnych rejestrów nut basowych na akord w średnim rejestrze. Za jego twórcę uznaje się Jamesa P. Johnsona, jednak to Fats Waller dotarł z nim do szerszej publiczności. Stride od Rigetime’u odróżniała m.in. bardziej bogata struktura harmoniczna czy też występowanie improwizacji. W latach 20. XX wieku w Nowym Jorku działała również bardzo ważna postać dla dziejów muzyki amerykańskiej – George Gershwin. Do czasu jego pojawienia się, za najlepszego amerykańskiego kompozytora uchodził Stephen Foster. Jednak jego kompozycje (Oh Sussana, Swanee River) nie mogły w żaden sposób równać się z dokonaniami Europejczyków – Chopina czy Lista. Gershwin połączył ze sobą wiele elementów (jazz, muzykę murzyńską, elementy taneczne) dzięki czemu powstał oryginalny styl, który miał olbrzymi wpływ na dalszy rozwój szeroko rozumianej muzyki rozrywkowej.

Zdjęcie pochodzi z serwisu http://old-chicago.tumblr.com

1 Gwiazdka2 Gwiazdki3 Gwiazdki4 Gwiazdki5 Gwiazdek (5 głosów, średnia: 4,80 na 5)

Loading...

O Mateusz Chorążewicz

Poza czynną działalnością muzyczną zajmuję się także prowadzeniem bloga o tematyce jazzowej, na którym znaleźć można wpisy z zakresu historii jazzu, recenzje płyt, relacje z wydarzeń i wiele innych. Jazz to nie tylko pasja ale przede wszystkim sposób na życie.

18 komentarzy w “Rozwój jazzu w Chicago i Nowym Jorku w latach 20. XX wiekuDodaj swój →

  1. Słuchając piosenek Louisa Armstronga, szczerze żałuję, że nie będę mieć okazji posłuchania go na żywo w którymś zadymionym klubie „chicagoskim” lat 20 (… takie nierealne marzenie :)). Jazz w przeciwieńswie do niektórych współczesnych nurtów muzycznych „ma duszę”.

  2. W te wakacje byłem w Chicago i odwiedziłem lokal muzyczny w stylu tamtych lat. Bardzo lubię muzykę jazzu. Wszystkich wymienionych artystów znam i lubię słuchać ich muzyki.

  3. Bardzo ciekawy artykuł. Bardzo lubię słuchać muzyki jazzowej, a dzięki niemu mogłam dowiedzieć się więcej o tym jak powstał i jak rozwijał się w dwóch z największych metropolii Stanów Zjednoczonych. Ciekawym dodatkiem są filmiki, fajnie uzupełniają treść.

  4. Uwielbiam Nowy Orlean i najbardziej rozpoznawalnego muzyka tego gatunku, który upowszechnił jazz na całym świecie: wokalista i trębacz Louis Armstrong cudowny człowiek.

  5. Artykuł ciekawy. Nie powiem, żebym dowiedział się czegoś nowego, bardziej zostały w nim przekazane informacje jakie można znaleźć na jakiejkolwiek stronie po wpisaniu w Google jazz chicago. Brakuje mi obszerniejszego tekstu, z większą ilością detali. A do tego nie mogę się doczekać tekstu na temat Nowego Orleanu jako kolebki jazzu na świecie. W końcu od tego się zaczeło 🙂

  6. Najbardziej zainteresowały mnie ciekawostki zamieszczone w tekście np. o białych artystach oraz o włączeniu skrzypiec do muzyki jazzowej. Jeśli są ty jacyś muzyczni historycy- fanatycy, to mogą być zawiedzeni, gdyż historia opowiedziana bardzo krótko i mało szczegółowo, mi to nie przeszkadza. Dodatkowo, bardzo podoba mi się fotografia. A z utworów najbardziej wpadł mi w ucho ten ostatni.

    1. Skoro jest takie zapotrzebowanie, to powstaną także dwa odrębne teksty o rozwoju jazzu w tym okresie w tych dwóch miastach. Zmieszczenie wszystkiego w tym artykule spowodowałoby, że wpis byłby zbyt obszerny i miejscami możliwe że nudnawy 😉

  7. Kolejny świetny artykuł i kawałki, które po prostu zapierają mi dech w piersiach. Dziękuję!
    W grudniu wybieram się do rodziny do Chicago – na pewno inaczej spojrzę na to miasto 🙂

  8. Popieram przedmówców, chętnie dowiedziałabym się jakichś ciekawostek – może mniej nazwisk a więcej historii? Pozdrawiam!

  9. Panie Mateuszu! Znowu kawałki, które radują moją duszę – przy takiej muzyce czuję, że żyję! Ja też chciałabym dowiedzieć się trochę więcej o Nowym Orleanie. Uwielbiam historię tamtych lat, będę śledzić stronę w oczekiwaniu na nowe teksty 🙂

  10. Na przestrzeni lat wyraźnie widać że muzyka jazzowa bardzo się rozwinęła. Bardzo lubię słuchać muzyki Kinga Olivera, wiem że miał on duże znaczenie dla tego rodzaju muzyki w Chicago. Fajnie że coraz więcej ludzi powraca do jazzu 🙂

  11. Czytanie o historii muzyki jest czymś znacznie bardziej fascynującym, niż czytanie o jakiejkolwiek innych dziejach. Czytając ten artykuł zamknęłam oczy i usłyszałam tą muzykę wprost z Nowego Yorku i Chicago 🙂

  12. Porównując dzisiejszy jazz a ten początkowy to jest niebo a ziemia. Szkoda, że taka muzyka coraz częściej odchodzi do lamusa, a w radiach puszczane są piosenki o niczym… ale cóż pozostaje internet i odtwarzanie muzyki jazzowej w zaciszu domowym 🙂 Co do artykułu bardzo pomocny dla ludzi na studniach czy też do szkoły 🙂 pozdrawiam

    1. Ludzie na studiach – made my day! 😀 Jako uczennica i w niedalekiej przyszłości studentka zgadzam się z tobą w 100% procentach. 🙂 Warto dowiedzieć się czegoś o muzyce, której się słucha i jej historii, a artykuły w internecie często są kiepskiej jakości. Nie można wierzyć nawet „wszystko wiedzącej” Wikipedii, która i tak oferuje tylko kilka suchych faktów. Ten artykuł bardzo mi się podoba, bo można się prawie przenieść w tamten świat – „przerywanie” tekstu utworami to według mnie strzał w dziesiątkę!

  13. Piękne są te amerykańskie klimaty lat 20 i 30 XX wieku. Zawsze kojarzyło mi się to z jazzem, włoską mafią w Ameryce, pięknymi kobietami. Często te klimaty są ukazywane w filmach 🙂

  14. Ponoć jazz przez muzykologow uważany jest bardziej za formę interpretacji, niż styl czy gatunek muzyczny. Ja osobiście nie zgadzam się z tym stwierdzeniem, chociażby dlatego, że sam jazz ma wiele odmian, a przede wszystkim swój indywidualny charakter dźwięków. Ponadto, jak każdy inny gatunek, posiada swoich wybitnych twórców. Nie wiem czemu, ale mam wrażenie, jakby jazz stworzyli biali ludzie, byłby uznany za styl muzyczny bez żadnych wątpliwości.

    1. Szczerze mówiąc nie słyszałem o tej teorii muzykologów. Generalnie też uważam, że nie jest to prawda. Może to trochę odważne stwierdzenie, ale w zasadzie dowolny utwór z dowolnego gatunku muzycznego można zaaranżować w taki sposób, aby brzmiał jak utwór zupełnie odmienny gatunkowo. Więc pod tę teorię muzykologów można by podpiąć w zasadzie wszystko…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *