Mało znany saksofonista - Sil Austin

Sil Austin „gra ładne melodie świata”

Dziś przypada 86. rocznica urodzin niedocenianego w Polsce saksofonisty Sila Austina. Jest to moment idealny, aby przybliżyć nieco tę postać naszej rodzimej społeczności jazzowej, choć stricte jazzowym saksofonistą Austin z całą pewnością nie był.

Pierwsze kroki

Urodzony 17. września 1929 w Dunnellon na Florydzie, Austin grę na saksofonie rozpoczął w wieku dwunastu lat. Już cztery lata później wygrał program The Original Amateur Hour (odpowiednik dzisiejszego Idola czy Mam talent) grając utwór Danny Boy (który później stał się jego głównym znakiem rozpoznawczym). Występ zagwarantował mu kontrakt w Mercury Records. Po przenosinach do Nowego Jorku studiował w Juilliard School of Music.

Inspiracje, brzmienie i sukces

Sil Austin sukces odniósł głównie jako muzyk komercyjny, jednak nie da się mu odmówić niesamowitych umiejętności. Jako główną inspirację wskazywał Colemana Hawkinsa, Lestera Younga oraz Sonnyego Stitta. Austin miał niesamowicie ciemne, głębokie i szerokie brzmienie. Słychać u niego również duży wpływ bluesa. Był także świetnym showmanem. Wielokrotnie znajdywał się listach przebojów. To wszystko sprawia, że należy go kojarzyć bardziej jako muzyka rhythm&bluesowego i rock’n’rollowego, choć tego typu brzmienie świetnie sprawdza się także w przypadku jazzowych ballad.

Przez krótko współpracował ze znakomitym trębaczem jazzowym Royem Eldridgem w 1949 roku. Przed założeniem swojego zespołu grywał jeszcze z Cootiem Williamsem i Tinym Bradshawem.

Sil Austin zmarł 1. września 2001 roku na raka prostaty.

P.S. Znajdujący się w pierwszym filmiku Red Prysock u boku Sila Austina to kolejna niedoceniana w Polsce postać, ale o nim przy innej okazji 🙂

1 Gwiazdka2 Gwiazdki3 Gwiazdki4 Gwiazdki5 Gwiazdek (6 głosów, średnia: 4,83 na 5)

Loading...

O Mateusz Chorążewicz

Poza czynną działalnością muzyczną zajmuję się także prowadzeniem bloga o tematyce jazzowej, na którym znaleźć można wpisy z zakresu historii jazzu, recenzje płyt, relacje z wydarzeń i wiele innych. Jazz to nie tylko pasja ale przede wszystkim sposób na życie.

8 komentarzy w “Sil Austin „gra ładne melodie świata”Dodaj swój →

  1. Co prawda nie jestem wielką miłośniczką jazzu (rozumiem przez to, że lubię posłuchać, ale z historią u mnie na bakier), to mimo wszystko „znam” wykonawców tego nurtu, a o Silu Austinie rzeczywiście nie słyszałam. Dziękuje za przybliżenie mi jego postaci, a w szczególności muzyki jaką grał :). Już nie moge się doczekać artykułu o Prysocku. Pozdrawiam.

  2. Szkoda, że taki utalentowany i wybitny saksofonista nie jest znany prawie wcale w Polsce. Mi się bardzo jego muzyka podoba chociaż w sumie dopiero pierwszy raz o nim słyszę.

  3. Interesujące jak wielu dobrych muzyków przemyka niepostrzeżenie. Austin to zdecydowanie bardzo ciekawe brzmienie i serdecznie dziękuję za przedstawienie mi jego osoby. Imponujące wrażenie robi również zajęcie pierwszego miejsca w programie rozrywkowym w wieku 16 lat. Bardzo ciekawe brzmienie, zdecydowanie jeszcze wrócę do utworów w jego wykonaniu.

  4. Jakoś nigdy nie ciągnęło mnie do jazzu, jednak w życiu każdego człowieka zdarzają się momenty w których zmienia on zdanie. Sil Austin to jeden z powodów dla których warto z zmienic zdanie na temat jazzu, tytuł artykułu – niepozorny, kryje w sobie piękną przenośnie 🙂 uwazam dokładnie tak samo.

  5. Też uważam, że Sil nie był w naszym kraju doceniany. Ja jednak jego twórczość poznałam już dość dawno i do dzisiaj bardzo ją cenię. Muzyka bez wątpienia jest wyjątkowa, tak jak piszesz szerokie brzmienie zasługuje na uznanie 🙂

  6. Jazz? Nigdy jakoś mnie do tego nie ciągnęło. Wolałam bardziej rozrywkowe rytmy. A teraz? Jakoś tak idealnie mi pasuje ta muzyka do chłodnych, jesiennych wieczorów spędzanych pod kocem. Zgadzam się, że Sil Austin był niedoceniany. Nie słyszałam o nim wcześniej, ale po przesłuchaniu zamieszczonych tu utworów, po prostu zmuszona jestem załączyć jego płyty do mojej playlisty.

    1. Ja akurat lubię jazz w każdym wydaniu i o każdej porze, ale zgadzam się z tym, że na jesienne wieczory jest w sam raz. Szczególnie muzyka Sila Austina. 🙂 Tylko szkoda, że zwykle tak dużo o artystach mówi się po ich śmierci, a za życia nie docenia…

  7. Dzięki artykułowi dowiedziałam się o istnieniu Sila Austin, który tworzył cząstkę muzyki jazzowej. Mimo że nie jestem fanatyczką jazzu to wykonawca jest mi doskonale znany. I cieszę się, że jego sylwetka jest przypomniana wszystkim. To był świetny showmen, który zostanie w sercach wielu miłośników. Zasłynął muzyką rhythm&bluesową i rock’n’rollową.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *